top of page

Teatr religii


Mark Adamo (ur. 1961) wychował się w katolickiej rodzinie w małej miejscowości w Willingboro Township w New Jersey. Jego rodzicie mieli za sobą nieudane poprzednie małżeństwa i jako osoby rozwiedzione nie mogli przyjmować komunii. Poczucie, że jego rodzina nie jest akceptowana przez Kościół mocno wpłynęło na małego Marka. Według niego samego pomogło to zrozumieć rodzicom jego homoseksualizm, ponieważ jako osoby rozwiedzione mieli powody, by kwestionować nauczanie Kościoła katolickiego.

Od dziecka bardziej pociągała go twórczość dramatopisarska niż kompozytorska. Jak wyznał w wywiadzie ze mną, połączenie obu fascynujących dla niego dziedzin: teatru i muzyki urzeczywistniło się po raz pierwszy na niedzielnej Mszy Świętej:


„Normalnie chodziliśmy na mszę recytowaną o 9.30 lub 10.45… Pewnego dnia jednak nie mogliśmy dotrzeć na żadną z tych nich, więc musieliśmy iść na mszę południową… To była jedyna msza, na której śpiewał chór... Dzięki temu doświadczeniu do dziś nie jestem do końca przekonany, czy interesuje mnie muzyczny teatr religii, czy religia w teatrze muzycznym”.


Mark uczęszczał do szkół katolickich m.in. do Holy Cross High School w New Jersey, a kompozycję muzyczną ukończył na Catholic University of America w Waszyngtonie. Jak powiedział w rozmowie ze mną, w czasach kiedy dokonywał coming outu, „chrześcijaństwo i katolicyzm zasadniczo mówiło, że [jako gej] albo w ogóle nie istniejesz, albo jeśli istniejesz, jesteś częścią najgorszych impulsów natury ludzkiej i synonimem grzechu.”

Pierwszym ważnym utworem jaki skomponował, i który spowodował, że zdecydował się zostać kompozytorem, był cykl pieśni orkiestrowych Late Victorians (1994). Utwór oparty jest na noweli katolickiego pisarza Richarda Rodrigueza, która jest zapisem wspomnień z czasów początków epidemii AIDS oraz na wierszach Emily Dickinson. Centralnym motywem są stare wikoriańskie domy, które przez „falę śmierci” jaka przetoczyła się przez San Francisco stały się domami duchów. Przejmujące dzieło jest rodzajem epitafium poświęconego pamięci ofiar AIDS. Sam Mark wspominał o tym, w jaki sposób epidemia zmieniła środowisko gejowskie w Nowym Jorku i w San Francisco. Ludzie umierali zupełnie zepchnięci na margines człowieczeństwa.

„Cała moja pierwsza dekada dojrzałości seksualnej została przyćmiona plagą, która była wyrokiem śmierci. Pisałem ten utwór w latach, kiedy wszyscy z naszego kościoła stali się hospicjum dla ludzi, którzy nie mieli nikogo… Jedną z rzeczy, która była prawdą w tym okresie, a także w większości innych okresów historii Ameryki, jest to, że masz lepszą opiekę, jeśli jesteś biały. Mieliśmy pianistę, który grał na nabożeństwach, zachorował na AIDS i nie miał nikogo. Był w szpitalu i był absolutnie zaniedbywany, ponieważ był czarnym mężczyzną bez rodziny, która w ogóle się nim nie przejmowała”.

Late Victorians stał się jedną z przełomowych kompozycji w katalogu tego twórcy i przyczynił się bezpośrednio do tego, że otrzymał zamówienie na skomponowanie opery Little Women (Małe Kobietki). Adamo dokonał w niej samodzielnej adaptacji powieści Louisy May Alcott. Sukces z jakim spotkało się to dzieło, w czasach, kiedy nowe opery były jeszcze zjawiskiem rzadkim, przerósł jego oczekiwania. W krótkim czasie stał się nową gwiazdą opery amerykańskiej.

Late Victorians zwróciły też uwagę najsłynniejszego w tym czasie kompozytora w Nowym Jorku Johna Corigliano. Artyści mimo dzielącej ich różnicy 24 lat stali się nierozłączni, zamieszkali razem i oficjalnie pobrali się w 2008 roku. W trakcie mojej rozmowy z Markiem w grudniu zeszłego roku w ich pięknym apartamencie w Nowym Jorku 85 letni John udzielał prywatnej lekcji kompozycji i miałem okazję poznać go osobiście.

Wśród listy dzieł Marka Adamo znajduje się pięć oper, z czego obok Little Women, najgłośniejszą jest The Gospel of Mary Magdalene. Do zainteresowania postacią Marii Magdaleny skłonił go artykuł w New Yorkerze, który omawiał listę współczesnych badań dotyczącą tej świętej. Adamo zafascynował się Marią Magdaleną i rozpoczął studiowanie apokryfów i ewangelii gnostyckich zwracając szczególną uwagę na mało znaną Ewangelię św. Marii Magdaleny. Zachowała się ona w urywkach w aż trzech kopiach, z czego najwcześniejsza pochodzi z II wieku naszej ery.


Opera Adamo opowiada historię o Marii Magdalenie, która jest ukochaną Jeszuy (zgodnie z fragmentem Ewangelii Filipa), a jej osoba stanowi przeciwwagę dla jego ucznia Piotra (symbolizującego przyszły Kościół). Natomiast sam Jeszua zamiast być synem Bożym zrodzonym z niepokalanego poczęcia, ukazany jest jako nieślubne dziecko Miriam, która jako nastoletnia panna młoda została zapłodniona przez mężczyznę innego niż Józef, prawdopodobnie przez Rzymianina o imieniu Pantera.

Historia bardzo kontrowersyjna z punktu widzenia tradycyjnych kościołów chrześcijańskich, ale oparta na starożytnych przekazach, zarówno chrześcijańskich jak i żydowskich, przez wieki zepchniętych na margines historii i zapomnianych, podobnie zresztą jak inne ewangelie niekanoniczne i apokryfy, które zaczęły być studiowane dopiero w XX wieku. Mark Adamo przekroczył w swojej operze granice religii dokonując transgresji i stworzył bardzo piękną opowieść o miłości duchowej, którą symbolizuje Maria.


Maria Magdalena jest jedną z najważniejszych kobiet obok Maryi ponieważ jest ukazana w dwóch najważniejszych scenach ewangelicznych: pod krzyżem i w pustym grobie. Tak naprawdę to relacja Magdy Magdaleny jest pierwszą relacją o zmartwychwstaniu Jezusa. W tamtych czasach jednak kobiety nie mogły być świadkami. Maria pobiegła więc po dwoje uczniów, aby świadectwo jej było prawdziwe…

Niektórzy powiedzą „To herezja, obrazoburstwo i wymysł nowoczesnego świata. W średniowieczu by go spalili”. Cieszmy się, że nie żyjemy w tamtych czasach, bo z pewnością za wiele rzeczy byśmy już dawno byli spaleni, zanim w ogóle zaczęlibyśmy wymyślać libretta i komponować muzykę.

Historia przekazana przez Marka Adamo jest oczywiście jego artystyczną kreacją opartą na dokumentach historycznych, które jednak jak każde źródła pisane nie muszą koniecznie oznaczać prawdy. Dzisiaj często zapominamy, że to co zostało napisane jako opowieść nie zawsze musi oznaczać prawdziwej historii, często to bowiem upiększone, spreparowane fakty, które są po prostu beletrystyką lub służą jakiemuś celowi. Ludzie kochają historie i uwielbiają w nie wierzyć i to zasadniczy problem dla każdej religii. Dla Marka Adamo religia jest tylko rodzajem teatru, w którym funkcjonują różne, często „wyssane z palca” historie nie mające związku z rzeczywistością, ale przekazujące jakieś ważne dla ludzi treści.

Więcej historii o Marku Adamo i wywiadach z nim można znaleźć na YouTubie oraz na stronie internetowej kompozytora: https://www.markadamo.com/



10 views0 comments

Recent Posts

See All

Comments


bottom of page