Okulary Pacyfiku


Przebywając w Kalifornii trudno mi zrozumieć dlaczego Pacyfik jest nazywany Oceanem Spokojnym. Niektórzy uważają, że to wskutek tego, że jest większy od Atlantyku, inni zaś twierdzą, że na Zachodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych nie ma na tylu huraganów co na Wschodnim. Nie znam się, ale obserwując oceaniczne fale wątpię, że Pacyfik ma coś wspólnego ze spokojem. Wydaje się być raczej olbrzymim bezkształtnym monstrum, które za wszelką cenę chce pożreć to co stanie mu na drodze. Olbrzymie fale zasysają dosłownie wszystko. Ten ocean nie wyrzuca na brzeg, ten ocean rzeczywiście pochłania. Pacyfik „pacyfikuje”, ale nie robi tego w sposób spokojny, jest dziki i naprawdę groźny.


Na wybrzeżu Kalifornii trudno znaleźć wielu amatorów kąpieli oceanicznej, jest za to bardzo duża liczba ubranych w pianki surferów rzucających się na fale. A te osiągają tutaj wysokość kilku metrów, zwłaszcza na słynnej Manhattan Beach. Aby uprawiać ten sport trzeba się jednak naprawdę fachowo ubrać, gdyż fala jest w stanie dosłownie rzucić surfera na dno i przeczołgać go po ostrym piasku.

Jeśli ktoś lubi się kąpać to nawet brodzenie przy brzegu bywa dosyć niebezpieczne. Znając trochę portugalskie wybrzeże i Ocean Atlantycki byłem przekonany, że wejście do wody w oceanie trochę powyżej kolan jest absolutnie bezpiecznie.

Istnieją trzy żywioły Kalifornii: ocean, słońce i trzęsienia ziemi. I jeśli te ostatnie zdarzają się sporadycznie (co parę miesięcy), to słońce świeci właściwie od rana aż do wieczora. Czasem pojawiają się pochmurne poranki, ale od godziny 12.00 "świecąca kula" rozpoczyna wzmożony atak. Wiatr wiejący od oceanu daje tak przyjemny chłód, że trudno odczuć, że się opalamy. To jednak bardzo złudne wrażenie. Dlatego tak ważne jest tutaj noszenie okularów słonecznych, czapek i używanie filtrów przeciwsłonecznych.


Przed wyjazdem do Kalifornii po raz pierwszy kupiłem sobie okulary słoneczne z prawdziwego zdarzenia, nie takie odpustowe i marketowe, ale profesjonalne. Pomyślałem, że dobrze będzie nabyć coś co będzie mi służyło przez lata. Byłem oczywiście świadomy tego, że mogę je zgubić (większość okularów zgubiłem), ale nie miałem pojęcia, że ktoś może mi je ukraść.

Jeśli ktoś naprawdę chciałbym się wykąpać to najlepiej żeby wszedł do oceanu przed południem ponieważ wtedy jeszcze słońce nie grzeje tak mocno (dopiero parzy sobie kawę i powoli włącza kolejne generatory energii).

No właśnie... Po godzinie 12.00 jeden szalony artysta z Polski zdecydował się na kąpiel w Oceanie Spokojnym. Założył swoje szpanerskie okulary, aby cokolwiek widzieć, zanurzył się w wodzie do pasa i powoli zaczął przeskakiwać kolejne fale. Oceanowi się to nie za bardzo spodobało, za wszelką cenę chciał mu pokazać „kto tutaj rządzi”. Wystarczyły dwie nakładające się na siebie fale, które przewróciły biedaka i zabrały mu jego okulary.

Zastanawiam się, czy przypadkiem ocean nie chciał ich dla siebie... To całkiem możliwe, bo czekałem prawie godzinę aż wyrzuci je na brzeg i poczuję błogość w rodzaju rodzaj lost&found. Zapomniałem tylko, że Pacyfik to nie Bałtyk i nic nie wyrzuci. Co niestety było prawdą. Prewencyjnie wracając do domu od razu kupiłem dwie pary w małym nadbrzeżnym sklepiku. Tak straciłem swoje jedyne dobre okulary słoneczne oddając je oceanicznemu monstrum.

Czy moje okulary były ofiarą na rzecz mojego pobytu w Kalifornii, czy raczej kredytem zaufania, a może, jak pieniążek wrzucony do studni, wiążą się z nadzieją, że tu jeszcze kiedyś powrócę. Trudno powiedzieć. Jednego jestem pewien… Teraz Pacyfik na pewno bezpieczniej spogląda na słońce :)


94 views2 comments

Recent Posts

See All