Captain Who



Zapach zbutwiałych lin, słonej rdzy statków i drewnianych desek przesiąkniętych rybami bardzo mocno kojarzy mi się z dzieciństwem i z rodzinnymi pobytami nad Bałtykiem. Kiedy w lutym zeszłego roku przechadzałem się wzdłuż portu na Helu przypomniała mi się angielska kołysanka, którą skomponowałem podczas studiów. Pomyślałem, że można by napisać do niej angielski tekst, a całość opracować na głos, skrzypce i violę da gamba. Spontanicznie zadzwoniłem do mojego dobrego znajomego prof. Pawła Jędrzejko, który oprócz tego, że jest znawcą literatury Melville’a to jeszcze sam jest kapitanem statku i śpiewa w amatorskim zespole szantowanym Banana Boat! Paweł nie dosyć, że zgodził się napisać tekst do mojej ballady, to zaproponował mi, że teraz to on wymyśli słowa, a ja tymczasem skomponuję muzykę. Niedługo potem, podczas zajęć z harmonii ze studentami edukacji muzycznej, pojawiła mi się w głowie prosta melodyjka. Tak powstała „Whisky” – scena w starej tawernie z barmanem i grupą marynarzy. Bardzo mi się spodobała, było w niej coś prostego i żywiołowego, zupełnie antyintelektualnego.


Namówiłem Pawła aby dostarczył mi więcej tekstów, ale on oświadczył, że jeśli chcę pisać o ludziach morza i statkach to muszę wybrać się z nim na rejs. Tym sposobem rok później na małym jachcie opłynąłem zachodnie Wyspy Kanaryjskie „rzygając jak kot” i zastanawiając się jak mógłbym się teleportować na ląd. Rzeczywiście poczułem groźny, tajemniczy ocean, ale też nieustanne bujanie w mojej głowie, które trwało jeszcze tydzień po powrocie do Katowic. Takie były początki Captaina Who.


Rejs przypomniał mi moją dawną fascynację muzyką graną na żywo w dublińskich pubach, a także mroczy klimat Edynburga z dzikimi szkockimi tańcami. Moja miłość do muzyki Henry’ego Purcella zainspirowała mnie do przeniesienia się w czasie do końca XVII wieku. Zdecydowałem się, że Captain Who będzie składał się ze skocznych gigów, courantów i tańców szkockich, które będą przedzielały angielskie songs and ayres, a całość będzie kończyła się „Chaconne in the style of Mr. H. Purcell” opartą na irlandzkiej Parting Glass. Założyłem sobie, że muzyka ma być prosta i komunikatywna, utrzymana w skalach modalnych. Miałem dużo szczęścia… Mój projekt uzyskał pozytywne wsparcie Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w postaci stypendium twórczego, dzięki temu mogłem zaprosić do współpracy zespół szantowy Brasy i kilku śpiewaków, z którymi pracowałem już wcześniej: Macieja Bartczaka, Artura Plintę i Karolinę Borodziuk.


Akcja Captaina Who rozgrywa się w starej rybackiej tawernie, wśród zapachu single malt whisky i przepoconych marynarzy. Bohaterami są kapitan, dziwka portowa, chłopiec okrętowy i Morze… Trudno powiedzieć jaka jest muzyka. Na pewno zupełnie odmienna od tej, którą do tej pory komponowałem. Całość określiłem jako „songs and dances in old style” i był to jedyny pomysł jaki przyszedł mi do głowy. Muzyczną zapowiedzią kompozycji, która będzie miała swoją premierę na Śląskich Dniach Muzyki Współczesnej w listopadzie tego roku, niech będzie Parting Glass w wykonaniu mojego ulubionego Eda Sheerana… (któremu wkrótce poświęcę osobny post).


https://www.youtube.com/watch?v=uS5Z9UDd0Wk

155 views0 comments

Recent Posts

See All

Whoooo?